Gołe miliony

Z gazety i sieci

Pierwsze wydawnictwa pornograficzne w Polsce pojawiły się w połowie lat 90. Od razu wzbudziły wiele kontrowersji. Przede wszystkim dlatego, że rynek w żaden sposób nie był monitorowany. Gazety z golizną, a nierzadko drastycznymi scenami, leżały w kioskach obok poważnych tytułów i pism dla dzieci. Z biegiem czasu sytuacja się zmieniała. Wprowadzono nakaz umieszczania magazynów magazynów porno na górnych półkach, a później ich foliowania. Dzisiaj problemy z gazetową pornografią mogą czasami wywołać uśmiech, gdy przyjrzymy się temu, co dzieje się w internecie. Początkowo problem był bagatelizowany, a teraz nie sposób czegokolwiek znaleźć w sieci, by nie natknąć się na porno linki. Dla przykładu w jednej z najpopularniejszych wyszukiwarek internetowych wpisałem hasło „dzieci i porno”. Pojawiło się ponad 10 tysięcy odnośników!

Lider wśród golizny

W dalszym ciągu jednak półki kiosków i saloników prasowych zapchane są pismami porno. Tytułów wydawanych przez rozmaite polskie i zagraniczne firmy jest kilkadziesiąt, ale rynek prasy erotycznej od lat zdominowany jest przez jedną spółkę. Świadomie piszę „erotycznej”, bo wszyscy, z którymi rozmawiałem, jak diabeł święconej wody unikają słowa „porno”. Numer jeden na tym rynku to spółka Pink Press z siedzibą przy ul. Krakowiaków w Warszawie.

„Głównym obszarem działalności handlowej był rynek dystrybucji prasy o charakterze erotycznym” – potwierdzają szefowie spółki w sprawozdaniu za ubiegły rok. Spółka wydaje wiele tytułów, produkuje filmy pornograficzne oraz dysponuje siecią sex shopów.
Prezesem Pink Press jest 44-letni Jarosław Ender, który w branży działa od pierwszych dni jej istnienia. W połowie lat 90. nawiązał współpracę ze Sławomirem Starostą – człowiekiem nie ukrywającym swojej orientacji seksualnej i doskonale znanym w środowisku gejowskim. Jakiś czas temu spółka Starosty z Enderem została rozwiązana. Udało mi się...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: