Nieracjonalnie i bez perspektywy

Poza tym dzieją się dookoła rzeczy nieracjonalne i niezrozumiałe. Marek Jurek założył partię i wyszedł z PiS. Nieracjonalnie i bez perspektyw? No tak, ten Jurek przesadził z ideowością – komentowali publicyści.

Potem na Boże Ciało abp Józef Michalik wygłosił kazanie, w którym skrytykował PiS i PO, za to pod nieba wychwalał Jurka. Nieracjonalnie i bez perspektyw? No tak, to fanatyzm ideologiczny, przecież partii bardziej popierającej ochronę życia nienarodzonego niż PiS u władzy nie będzie, a Jurek ma śladowe poparcie – analizowano.

A gdyby przyjąć, że było odwrotnie? Załóżmy, że było tak: Kościół staje coraz mocniej okoniem wobec lustracji duchownych. Dlatego postanawia pogrozić PiS i osłabić tę partię, by dać jej nauczkę, aby nie mieszała się w nie swoje sprawy. Dlatego abp Michalik zaprzyjaźniony z Markiem Jurkiem (Jurek kandydował z Podkarpacia) namawia go do wystąpienia z tej partii z powodu jego jak najbardziej autentycznego niezadowolenia z głosowań w sprawie aborcji. Arcybiskup obiecuje w zamian poparcie. Pomysł nie wypala, ale abp Michalik wywiązuje się z obietnic i wygłasza wspierające Jurka kazanie. Nagle wszystkie puzzle zaczynają do siebie pasować. No, może z wyjątkiem niepokojącej bliskości gryzących się ze sobą klocków w kolorze purpury i czerwieni. Wywołującej oczopląs, a nawet mdłości.

Aleksander Kwaśniewski opowiedział „Newsweekowi” o „przerywanych podsłuchach”. Mają one polegać na tym, że ktoś jest podsłuchiwany przez 48 godzin, potem następuje przerwa i wznowienie podsłuchu. Cóż, tak to już jest, gdy ktoś ocenia innych po sobie.

Kiedy w 2002 r. przyjeżdżał do Poznania Władimir Putin, mój telefon był na podsłuchu. Ponieważ u władzy była ta ekipa, co trzeba, nikt się nawet specjalnie z tym nie ukrywał. Dzwoniłem wówczas do mojego kolegi Piotra Malawskiego „Malaska” z Wrocławia. Byłem na niego zły, że nie przyjedzie i ironicznie komentowałem znikomą siłę bojową wrocławiaków. Malasek żartował, że...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: