Zmienić złoty na euro

Poprzednie miesięczniki

B.G.: Wspólna waluta europejska jest wymogiem postępującej szybko globalizacji, zwłaszcza globalizacji przepływu kapitału, postępu technicznego, postępu technologii. Friedman nie miał racji, bo euro jest właśnie efektem globalizacji, a nie jedności czy wspólnoty politycznej. Wynika z potrzeb makroekonomicznych i wzrostu gospodarczego, a nie z suwerennej władzy politycznej. Docelowo, w długim horyzoncie czasowym – takim efektem będzie kiedyś jedna waluta wspólna dla całego świata. A euro jako przygotowanie do takiej waluty jest potrzebne i przyniesie w przyszłości sukces.R.B.: O przyszłości wiemy tylko tyle, że na pewno nastąpi. A czy Friedman miał rację – zobaczymy. Albo nasze dzieci i wnuki. Zresztą Friedman nie był jedynym ekonomistą sceptycznym wobec euro. O losie wspólnej waluty globalnej zadecyduje rachunek zysków i strat. W obszarze europejskim po wprowadzeniu euro jest sporo frustracji, ale nie sądzę, aby coś tu szybko uległo zmianie. My w Polsce musimy z wyprzedzeniem, niejako z góry, dokonać dokładnego rachunku możliwych zysków i strat zanim wejdziemy do euro. To już w krajach Unii robiono. Realizacja dyscyplinujących gospodarkę kryteriów z Maastricht trochę skrzypiała, toteż Komisja Europejska te kryteria wręcz „zawiesiła na kołku” w latach 2003–2005 wobec Niemiec, Holandii i kilku innych państw. Z uwagi na ich kłopoty gospodarcze. Moja teza wobec kwestii, czy Polska ma wejść do strefy euro, jest następująca: trzeba poczekać, aż się ta zmiana ucukruje tam, gdzie ją
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze