DEZINFORMACJA – BY ZABIĆ PRAWDĘ

Dezinformacja, której nie należy mylić z propagandą, okazuje się szczególnie przydatna wśród społeczeństw uzależnionych od przekazu medialnego i powszechnego, bezkrytycznego przyjmowania dziennikarskich relacji. O ile w normalnym przekazie to informacja stanowi opis faktu, wydarzenia, o tyle w przypadku dezinformacji mamy zależność odwrotną – to sama informacja ma tworzyć wydarzenie w świadomości manipulowanego społeczeństwa. To strategia nadzwyczaj przydatna w czasach, gdy blokada informacji – nawet przy użyciu najdoskonalszych narzędzi cenzorskich - musi być skazana na porażkę. Dlatego w rosyjskiej koncepcji sprawowania władzy dezinformacja zajmuje miejsce wyższe niż siła militarna, a w przypadku operacji tajnych służb okazuje się wręcz niezastąpiona.

Plan przewidział winnych

Ponieważ działania podjęto natychmiast po katastrofie prezydenckiego samolotu, można przyjąć, że były one planowane i przygotowane z dużym wyprzedzeniem, tak, by uruchomienie wielu zgodnych przekaźników narzuciło pożądaną narrację i interpretację zdarzenia.

Można nawet precyzyjnie wskazać, kto był pierwszym przekaźnikiem fałszywej wersji. Już godzinę po tragedii na stronie internetowej rosyjskiego dziennika „Kommiersant” pojawiła się wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy Państwowej Rosji, Władimira Żyrinowskiego, dla radia Kommersant-FM, w której padły słowa, że „pewną rolę w katastrofie mógł odegrać upór prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Rosyjski polityk, którego wystąpienia są zwykle projekcją intencji Kremla, powiedział również, że Kaczyński „nie raz określał załodze samolotu, gdzie ma lądować”. W tym samym czasie na stronie internetowej „Nowej Gaziety” opublikowano wypowiedź Wacława Radziwinowicza – dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Podzielił się on z rosyjską gazetą własną interpretacją informacji, jakoby kapitan TU-154 odmówił rosyjskim kontrolerom i nie chciał lądować na innym lotnisku. Dziennikarz przypomniał, że do takiego samego...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: