Chińska droga do komunizmu

Dodano: 24/04/2008 - 26/2008 NGP
Poprzednie miesięczniki

Podobnie jest z modelami wychodzenia z komunizmu. „Polska droga” ma polegać na pokojowym usunięciu komunistów od władzy (czy też na ich pokojowym odejściu); „rosyjska” na pokojowym przejęciu władzy przez oligarchów; a „chińska” na wprowadzeniu wolnego rynku przez samych komunistów, co ma nieuchronnie doprowadzić do demokratyzacji. Czy rzeczywiście tak jest? Zachód chciałby w to wierzyć i Zachód na to stawia od ponad 10 lat. Zachód, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, tak zaufały wcześniej wymyślonemu równaniu: wolny rynek plus demokracja równa się szybki wzrost gospodarczy, że wykonały proste działanie arytmetyczne: szybki wzost gospodarczy minus wolny rynek równa się demokracja, zaczęły traktować Chiny jak partnera, spodziewając się przemian politycznych i teraz – w roku olimpijskim – zaczynają nabierać wątpliwości, czy naprawdę życie jest takie proste. Po latach zachwytu nad chińską przedsiębiorczością, decentralizacją, rozwojem technologicznym, filmami moralnego niepokoju zaczynamy wsłuchiwać się w to, co od początku krzyczeli sceptycy, po polsku często nazywani frustratami. Otóż, o ile w Chinach dopuszczono do zwiększenia się sfery wolności indywidualnej – Chińczycy mogą cieszyć się pornografią, mogą podróżować, a nawet przemieszczać się wewnątrz Chin i czasem mieć drugie dziecko – o tyle sfera wolności politycznych ulega nawet zawężeniu. Nie ma opozycji i nie zanosi się na to, by miała w najbliższym czasie powstać. Zabronione są niezależne związki zawodowe. Cenzura
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze