Liban uśmiech przez łzy - Mój dziennik rowerowy

Pierwotnie miałem pojechać do Iranu. Chciałem poznać świat, zobaczyć, jak żyją ludzie, doświadczyć czegoś nowego. Jednak gdy usłyszałem w telewizji informację o kolejnych krwawych dniach w Libanie, zmartwiłem się tym i postanowiłem udać się właśnie tam, by zobaczyć, jak tam jest naprawdę.

Samotna dwumiesięczna podróż rowerowa za 800 zł i to, czego w tym czasie doświadczyłem i co zobaczyłem, bardzo mocno zapisało się w mojej pamięci i w moim sercu. Jechałem sam, ale zawsze czułem obok siebie czyjąś obecność. Pomagali mi nieznani ludzie: pozwalali u siebie przenocować, częstowali jedzeniem, dawali prowiant na dalszą drogę. To niesamowite, jak jeden człowiek potrafi bezinteresownie pomóc drugiemu. Ci, którzy dowiadywali się, że jadę do Libanu, nie mogli w to uwierzyć. Mówili mi, że jest tam bardzo niebezpiecznie. Ja jednak wiedziałem, że muszę jechać dalej.

Gdy w końcu dotarłem do granicy Syrii z Libanem, zobaczyłem tam mnóstwo ludzi, którzy, tak jak ja, chcieli ją przekroczyć. Gdy zobaczyli białego człowieka podróżującego na rowerze, od razu mnie przepuścili. W końcu stanąłem w Libanie. Wszystko, co chciałem zobaczyć, było przede mną. Spotkanego żołnierza spytałem o sytuację w kraju. Powiedział, że się uspokoiło i zaproponował, że może mnie gdzieś podwieźć. Gdy chciałem zrobić zdjęcia, zatrzymywał się. Pierwszymi widokami, jakie wywarły na mnie silne wrażenie, były zniszczone: most, ulica i stacja benzynowa. Z tych ruin wyzierały ból, niepokój i cierpienie. Tylko roześmiane dzieci, które tam do mnie podbiegły, wnosiły nieco optymizmu.

W Bejrucie wiele razy zatrzymywano mnie do kontroli. Mimo to udało mi się zrobić trochę zdjęć. Chodziłem po ruinach domów, widziałem zniszczone i porozrzucane przedmioty. Tu kiedyś mieszkali ludzie... Potem zacząłem kierować się na południe kraju. Droga była bardzo trudna. Główne trasy często były pozamykane ze względu na dużą ilość min, dlatego musiałem zbaczać na wąskie boczne ścieżki. W jednym ze...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: