Bielscy i inni

Poprzednie miesięczniki

Tewje Bielski                       Asael Bielski                         Zus Bielski Obozowisko Bielskich Naszą przewodniczką po Puszczy Nalibockiej jest pochodząca stąd dziennikarka białoruska. Wierzymy, że jej służbowa legitymacja pomoże nam chociaż uchylić drzwi ludzi pamiętających Bielskich. Grudniowy dzień jest bardzo krótki. W puszczy jeszcze krótszy. W olchowo-sosnowym lesie leżą resztki szklącego się śniegu, choć od wielu dni na termometrach temperatura dodatnia. Musimy uważać, bo napotykamy wiele niespodzianek w postaci bagien i mokradeł. Miejscami las przypomina jakieś wynaturzenia przyrody – sterczące, obumierające kikuty drzew. Jedziemy najpierw na teren byłego obozowiska Bielskich, oddalonego o jakieś 10 km od najbliższej wioski. Poruszamy się bardzo wolno, wydaje się, że las nie ma końca. Wreszcie docieramy na miejsce. Odnajdujemy pozostałości ziemianek. Zadziwia ogrom terenu obozowiska. Nie sposób obejść go w krótkim czasie, tym bardziej że zmrok jest nieubłagany. Na garbach ziemianek, zmurszałych drewnianych konstrukcji wyrósł po wojnie nowy las. Pewnie za kilkanaście lat trudno już będzie znaleźć jakiekolwiek ślady. W puszczańskich wsiach ludzie nie są przyzwyczajeni do obcych. Niechętnie otwierają przed nami drzwi, mimo głośnego ujadania psów przy budach. W Kleciszczach zastajemy na podwórku lekko przygarbioną kobietę. Otulona w chustę pomarszczona twarz rozpromienia się na dźwięk polskiej mowy. Staruszka zaprasza nas do domu. Stawia na
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze