Pokój i muzyka po 40 latach

Poprzednie miesięczniki

Organizatorzy i znaczna część artystów występujących przed czterema dekadami na słynnym festiwalu w Woodstock k. Nowego Jorku stawiali przede wszystkim na zamanifestowanie swojego sprzeciwu wobec wojny w Wietnamie. Przedkładali wymyślone na użytek imprezy hasła o pokoju i wolności (w praktyce wyzwolenia się spod sztywnego gorsetu zasad moralności starszego pokolenia) nad przekaz muzyczny, rozbrzmiewający przez ponad trzy wieczory z estrady. Po latach okazało się, że ówczesne hippisowskie hasła swobody obyczajowej mocno zwietrzały, a większość z półmilionowej publiczności festiwalu porzuciła ułudę make love not war, szybko powracając do „drobnomieszczańskiego” stylu życia swych rodziców. Po Woodstock pozostała przede wszystkim muzyka i wspomnienia jego uczestników z obu stron estrady o atmo- sferze imprezy, rzecz jasna, pełnej pokoju i miłości.Zmierzch ideologii hippisowskiej Woodstock nie był ani pierwszym, ani największym tego typu festiwalem. A jednak właśnie to wydarzenie sprzed 40 lat stało się symbolem pokolenia tzw. dzieci kwiatów, szczytem „ery Wodnika”. W rzeczywistości zwiastowało zmierzch ideologii hippisowskiej. Narkotyki już wkrótce miały zacząć zbierać swoje śmiertelne żniwo: w latach 1969–1971 odeszli kolejno: Brian Jones (The Rolling Stones), Jimi Hendrix, Janis Joplin i Jim Morrison. Kilka lat po Woodstock wojna w Wietnamie została zakończona klęską Stanów Zjednoczonych. Mimo to USA w kolejnych latach umacniały swój światowy prymat
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze