Za zamkniętą bramą

Poprzednie miesięczniki

„Wierny pozycjom zdrady narodowej”, „agent międzynarodowej kontrrewolucji” – to niektóre z wyzwisk z artykułu prof. Janusza Tazbira. „Tak oto znowu spotykają się po latach Bolko Freiherr von Richthofen i Oskar Ritter von Halecki – pruski junkier z polskim renegatem” – to dźwięczący twardym niemieckim „er” fragment książki Stefana Arskiego „Targowica leży nad Atlantykiem”. „Wyróżnia się – od lat – skrajnością i zacietrzewieniem. Z reguły zajmuje stanowisko bardziej twarde, nieprzejednane niż jacykolwiek inni reprezentanci historiografii burżuazyjnej. Bóg z nim” – pisał Tadeusz Grzymek w „Polityce”. Tak oto starszy już wówczas pan, mieszkający w skromnym, trzypokojowym mieszkaniu przy Barker Avenue 35 w centrum White Plains w stanie Nowy Jork trafił na linię frontu komunistycznej propagandy.Tego logicznie wytłumaczyć się nie da Oskar Halecki urodził się 26 maja 1891 r. w Wiedniu. Był synem feldmarszałka armii austriackiej Oskara Chaleckiego-Haleckiego i Chorwatki Leopoldyny, z domu Dellimanicz. Matka była córką chorwackiego dostojnika czy też urzędnika – żupana. Ojciec miał korzenie polsko-litewskie, z Kresów dawnej Rzeczypospolitej, jednak nigdy w Polsce nie był. Jak wspominał niemiecki historyk prof. Gotthold Rhode (w roczniku „Jahrbücher für Geschichte Osteuropas”, 1976) w wiedeńskim domu Oskara mówiono po niemiecku, a ośmioro jego pradziadów należało do ośmiu różnych narodowości. Chłopiec chodził do szkockiego gimnazjum. Uważał się za Austriaka, a w
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze