Na Jasną Górę

Do Częstochowy dotarł natomiast Władysław Pietrzak, kierowca PKS w Zduńskiej Woli; mimo że po drodze zatrzymywano go aż trzy razy, nie zraził się, dojechał na miejsce i uczestniczył w uroczystościach. Takich jak on było więcej. Chęć uczestnictwa w obchodach była dużo silniejsza niż szykany ze strony milicyjnych patroli.  Około 220 oficerów Służby Bezpieczeństwa, 20 samochodów, 36 aparatów fotograficznych, 26 magnetofonów, lornetki, lunety, aparatura do podsłuchu telefonów i pomieszczeń, sprzęt do utrzymywania łączności. Do tego 72 tajnych współpracowników, pozyskanych we wszystkich możliwych środowiskach. Tak w skrócie przedstawiają się siły i środki zorganizowane przez aparat bezpieczeństwa w celu „zabezpieczenia centralnych uroczystości milenijnych” na Jasnej Górze w dniach od 2 do 4 maja 1966 r.

Do zadań Wydziału „T” należało ponadto nagrywanie wszystkich publicznych wystąpień biskupów. 8 funkcjonariuszy wyposażonych w odpowiedni sprzęt przez cały czas pracowało w obrębie klasztoru, nagrywając kazania, przemówienia i wszelkie wypowiedzi duchownych w czasie uroczystości. Kilkusetstronicowa teczka, zawierająca teksty 20 kazań, do dzisiaj znajduje się w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.

Największym problemem okazało się dość nieoczekiwanie podsyłanie paulinom tajnych współpracowników w charakterze tłumaczy. Spodziewano się, że władze klasztorne będą angażowały w charakterze tłumaczy osoby sobie znane. Wytypowano zatem i skierowano na Jasną Górę 19 tajnych współpracowników. Okazało się jednak, że strona kościelna od razu wykluczyła osoby zatrudnione w takich przedsiębiorstwach państwowych jak „Orbis”, PTTK, „Turysta”, „Gromada” czy „Sport Turist”. 

Główny ciężar odpowiedzialności za „zabezpieczenie” uroczystości spoczywał jednak na Wydziale IV. Jego zadania koncentrowały się na rozpoznawaniu planów działań strony kościelnej oraz organizowaniu dopływu informacji ze środowisk kościelnych – kurii częstochowskiej, klasztoru...
[pozostało do przeczytania 22% tekstu]
Dostęp do artykułów: