O złodzieju który został pisarzem

Poprzednie miesięczniki

Przyszły rabin i jego macocha  Nasz bohater, czyli Icek Farbarowicz, przyszedł na świat w czerwcu 1897 r. w Wiźnie nad Narwią i jest dziś postacią zupełnie zapomnianą. W więzieniach rosyjskich, niemieckich, a potem – po 1918 r. – także polskich, spędził w sumie 15 lat i 3 miesiące  – choć z początku nic nie zapowiadało, by ten rozpieszczony przez matkę syn bogatego młynarza miał wkroczyć na przestępczą ścieżkę. Zwłaszcza że rodzice wiązali z nim ambitne plany – Icek po skończeniu chederu, wstąpił do jeszybotu, czyli szkoły przygotowującej przyszłych rabinów. Rychło jednak porzucił naukę, a śmierć matki i obecność w domu młodej energicznej macochy wywołały bunt przeciw ojcu, pierwszą kradzież i ucieczkę z domu. „Zaręczam Wam, że dzięki tylko sławie i sprytowi na polu złodziejskim zdobyłem to pięknie brzmiące przezwisko” – wspominał Urke-Nachalnik w „Życiorysie własnym przestępcy”, choć w rzeczywistości wcale dobrze mu się nie wiodło. Działał w Wilnie, także w głębi Rosji, a podczas I wojny światowej nawet w Berlinie, gdzie w 1916 r. został złapany na rozboju i wtrącony do słynnego Moabitu, skąd (dzięki pomocy zaprzyjaźnionej prostytutki, która przeszmuglowała do jego celi tzw. włosy angielskie ukryte w kostkach cukru i służące do piłowania krat) udało mu się zbiec do Warszawy. Tu na jakiś czas zamieszkał.Kochanek Frani, złodziej i pisarz W stolicy na dobre wciągnął go klimat Krochmalnej, Ceglanej, Walicowa i Grzybowa, Dzikiej i Smoczej. Urke-
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze