Anatomia Krachu

Poprzednie miesięczniki

Wydaje się, że obserwując, jak dany rząd radzi sobie ze sprawami resortu zdrowia, można wyrobić sobie zdanie o jego sprawności w ogóle. Gdyby przyjąć wyrażony sąd za uprawniony, to po 10 tygodniach funkcjonowania ekipy Tuska można ocenić, że dziarsko, z uśmiechem na ustach wkroczył na drogę, którą swego czasu podążał premier Miller. Wydaje się nawet, że liczbą błędów i tempem, w jakim są one popełniane, bije na głowę swego „wielkiego” poprzednika, który zasłynął maksymą, że nie- ważne, jak się coś zaczyna, ważne, jak się to skończy. Jeśli skończy podobnie, to znaczy, że znów czekają nas ciekawe czasy. Błędy popełniono już w kampanii wyborczej, kiedy Tusk z dużą pewnością siebie mówił, że wkrótce Polacy zaczną wracać z zagranicy, bo praca tutaj będzie się opłacać, i leczyć nas będą dobrze zarabiający lekarze i pielęgniarki. Pierwsze tygodnie rządów pokazały, że szanse na zrealizowanie tych obietnic są znikome. Przecież podwyżek płac nie da się przeprowadzić bez pieniędzy, chyba że naprawdę wierzy się w cuda. W pierwszych dniach sprawowania funkcji minister Kopacz nawet przelicytowała lekarzy, oświadczając, że zarabiać będą średnio ponad 11 tys. zł. Na zjeździe lekarzy nie określiła jednak wyraźnie terminu. Po kilku dniach przerażony premier uzupełnił tę wypowiedź, oświadczając, że na takie zarobki lekarze mogą liczyć, ale w 2012 r. W tym samym czasie pani minister lekką ręką zrezygnowała z zasilenia NFZ znaczną kwotą 4 mld zł, którą nie bez trudu wywalczył dla służby zdrowia
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze