Naszą emigrację stworzył generał Anders

Przed 32 laty w „polskim” Londynie przeprowadziliśmy – wraz z Krzysztofem Turkowskim – rozmowę z jednym z nestorów polskiej imigracji niepodległościowej, a wcześniej bitnym żołnierzem RP gen. Klemensem Rudnickim. W tej opowieści, której pierwszą część mogli przeczytać Państwo w numerze wakacyjnym (7–8/2020), a drugą w wydaniu listopadowym (11/2020) „Nowego Państwa”, są zarówno polska wielkość, polska duma, jak i szczypta polskiej goryczy, a także sposób na to, jak być szczęśliwym. Zapraszam, wraz ze współautorem rozmowy, do jednego z najciekawszych wywiadów, jakie przeprowadziłem w moim „dawnym”, dziennikarskim, życiu. Życzę inspirującej lektury. Generał Anders był wybitnym Polakiem. I świetnym żołnierzem. Był na miarę hetmanów dawnej Polski. Zawsze służył tylko Polsce. A miał przy tym ogromną charyzmę. Przecież żołnierze jak wariaci pchali się na Monte Cassino. Ale to tylko dzięki niemu – z generałem Klemensem Rudnickim rozmawiali Ryszard Czarnecki i Krzysztof Turkowski.Panie Generale, jak oceniał Pan w zimie 1941 roku sytuację na froncie? Uważałem, że Rosja wytrzyma uderzenie niemieckie. Dlatego że w Moskwie, kiedy Niemcy byli pod miastem, to tam panował absolutny spokój. Porządek, żadnej paniki, żadnego zdenerwowania, nic. Z tego, co widziałem, na tyłach, nie wyglądało to na rozbite państwo. [...] Miałem także załatwić sprawę rekrutacji Polaków do naszej armii. Tu napotkałem na pierwsze kłopoty. Na pierwszym zebraniu pytam się ich, kto ma
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze