STRÓŻ NOCNY W SKŁADZIE TRUCIZN

O łamaniu ducha oporu Pytanie o sens pisaniny o sowieckim systemie kłamstwa zadała sobie w jednym z ostatnich w życiu tekstów. Pytała o jej skuteczność. O wartość relacji polskich pisarzy, którzy przeżyli sowieckie piekło. I o zachodnie książki, pisane przez tych, którzy nie poznali komunizmu na własnej skórze. Miała wątpliwości: „Czyż przynoszą Sowietom ujmę i szkodę przerażające zeznania wygłaszane i pisane niemal we wszystkich językach świata? I czy Sowiety kiedykolwiek temu zaprzeczyły? Czy wnosiły przez swoich dyplomatycznych przedstawicieli protesty przeciwko rozpowszechnianiu oskarżeń o ludobójstwo, bestialstwo, pastwienie się?”. I odpowiadała samej sobie, że zaprzeczają niezwykle rzadko. Owszem, wyparli się Katynia, ale to była sytuacja nietypowa, wojna i liczyły się militarne kalkulacje. A na co dzień nie marnują na to czasu. Co więcej – bywa, że godzą się na wymianę więźniów. Wydają Zachodowi znanego dysydenta za własnego, schwytanego tam szpiega. Mimo że wiedzą, o czym dysydent opowie w zachodnich mediach. Znała Sowieciarzy, wiedziała więc, że „nie zwalniają przecież tych niedobitych i niedomorzonych z pobudek humanitarnych, w nagłym porywie szlachetności, litości, w poczuciu popełnionego bezprawia”. W takim razie dlaczego? Herminia Naglerowa stawia szokującą tezę, że okrucieństwo Sowietów przynosi im KORZYŚCI także na Zachodzie. I nie tylko okrucieństwo, także drwiny z wszelkich norm na tym Zachodzie obowiązujących. Widok okaleczałych ma „siać
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze