Półmetek

Ktoś może powiedzieć, że „półmetek” jest tytułem zdecydowanie na wyrost. W ciągu najbliższego miesiąca sprawy mogą pójść źle, społeczeństwo może sobie zafundować innego prezydenta, a rząd Dobrej Zmiany utracić większość w parlamencie. Mało prawdopodobne, choć możliwe. Tyle czy oznaczałoby to koniec świata? Do przedterminowych wyborów naprawdę trudno byłoby doprowadzić, a rząd fachowców, w którym znajdzie się i pan Biedroń, i pan Bosak – to koncept iście kabaretowy. Przez najbliższe lata nie da się usunąć ani pani Manowskiej, ani pani Przyłębskiej, chyba że za pomocą czołgów, a zarozumiały chłoptaś, który potrafi jedynie budować w Warszawie strefy relaksu, jest na to stanowczo za cienki.  Mówię o półmetku, myśląc o realizacji celów strategicznych – trzy ogniska destrukcji wreszcie przestały być zagrożeniem: opozycja utraciła władzę nad Trybunałem Konstytucyjnym i Sądem Najwyższym (kiedy tylko pan Rzepliński z panią Gersdorf wylądowali w lamusie dziejów), a zmiana sytuacji w mediach publicznych była tak dawno, że tylko najwięksi optymiści mogą wyobrazić sobie powrót do publicznej Lisów, Kraśków et consortes. A co do odkręcenia wszystkich dokonań – czy naprawdę łatwo byłoby zerwać deale nawiązane z Amerykanami, zamknąć gazoport, rozpędzić terytorialsów? Nawet kolejna zmiana wieku emerytalnego, cofnięcie 500 plus mogłoby okazać się nierealne, a na pewno bardzo nieopłacalne. Co można zatem bezkarnie zepsuć? Zasypać przekop Mierzei, przerwać rurę z Norwegii,
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze