Zdrada niejedno ma imię

Zdrada! Dla dziejopisów bywała często bardziej atrakcyjna niż wierność i choć sprowadzała się do prostej czynności przejścia na pozycje przeciwnika, występowała w ogromnej liczbie wariantów, mimo że jej efekty można sprowadzić do dwóch – przynosiła sukces i korzyść zdradzającemu, albo wręcz przeciwnie. Oczywiście bywało i tak, że wróg korzystał z usługi zdrajcy, po czym rozkazywał przykładnie go stracić, aby nikomu w jego własnym obozie nie przyszła ochota dokonać czegoś podobnego. Nie da się skonstruować sylwetki typowego zdrajcy, którego jako wzorzec można by eksponować w Sevres, albo innej targowicy. Zdradzali mędrcy i durnie. Tchórze i bohaterowie. Nieudacznicy i ludzie sukcesu. Najwięksi z ateńczyków – zwycięzca spod Maratonu Miltiades i spod Salaminy Temistokles – po wygnaniu ich przez własnych rodaków (w obawie przed rosnącą popularnością) wylądowali ostatecznie w obozie Persów, których wcześniej byli pogromcami. Najczęstszymi motywami zdrady bywały pieniądze (powiada antyczne przysłowie, że nie ma takiej fortecy, której nie zdobyłby osioł obładowany workami pieniędzy), zemsta, strach, szantaż albo kalkulacja polityczna. Bywały też względy osobiste – spór Hieronima Radziejowskiego z królem zaczął się od tego, że (jak twierdził zainteresowany) Jan Kazimierz uwiódł mu żonę. Później zaczęły się procesy, na koniec magnat musiał uciekać z kraju i szukać obcej protekcji (znalazł ją u Szwedów!). Od kobiety zaczął się konflikt Bohdana Chmielnickiego z
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze