Szaleńcy transhumanizmu chcą panować nad śmiercią

Skoro pojawiało się to jako marzenie autorów science-fiction, to musiało przyśnić się także naukowcom non-fiction. Superbohaterowie odporni na ból czy ludzie żyjący 300–400 lat – a może nawet nieumierający nigdy? – to przedmiot prac badaczy, którzy otrzymują na swoje badania setki milionów dolarów. Czy człowiek osiągnie nieśmiertelność na Ziemi?

Każda nowa totalitarna ideologia wydaje się humanistyczna, atrakcyjna, inspirująca. Przy okazji przynosi człowiekowi nadzieję i optymizm – obiecuje bowiem lepszy świat, taki, którego wyznawcy mogą doczekać za życia świata bez bólu, cierpienia i trosk. Nazizm obiecywał imperium czyste rasowo, komunizm świat bez biedy i nierówności, a cóż obiecuje transhumanizm? Z początku chodziło o wsparcie organizmu nową technologią, ale radykalny tranhsumanizm chce zrzucić z człowieka fizyczne ograniczenia, pokonać starość, ból i zmęczenie. To nowa utopia, która zaczyna być czczona w nowoczesnych pałacach najbogatszych ludzi na świecie. Ona przeminie i poniesie klęskę, ale – jak to z totalitaryzmami bywa – przyniesie morze krwi i cierpienia.
Tak jak większość destrukcyjnych pomysłów, tak i transhumanizm bierze swoje początki z oświecenia. Bo transhumanizm zakłada, że za pomocą badań naukowych, a konkretnie – technologii – człowieka da się ulepszyć do tego stopnia, że być może znikną wszystkie choroby, a nawet będzie żył wiecznie – skoro da się wymienić serce czy nerkę, to może da się wymienić wszystko co śmiertelne? Może da się zatrzymać proces starzenia się? A jeśli nie – to istnieją już badania możliwości przeniesienia świadomości człowieka do komputera, tak aby on i jego wspomnienia żyły zaklęte w świecie cyfrowym. „Bajki robotów” Stanisława Lema być może przestaną być tylko bajkami.

W pogoni za nieśmiertelnością
A może to naturalne, że grono miliarderów z jednej strony i naukowców z drugiej prowadzi badania nad starością, aby medycyna mogła wesprzeć starzejących się...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: