Precz z komuną, czyli pozdrowienia dla Izraela

Niezłomny antykomunizm i proizraelskość – te dwie postawy szły z sobą w parze wśród polskich elit emigracyjnych po II wojnie światowej. „W czym może najzagorzalszemu antysemicie przeszkadzać istnienie państwa żydowskiego? Jakie mamy zobowiązania wobec Arabów? Dlaczego nie mamy się cieszyć z realizacji aspiracji naszych ex-współobywateli, dlaczego nie mamy im życzyć, by mogli żyć w warunkach, dających im maximum możliwości pełni życia narodowego?” – pytał Wacław Zbyszewski, jeden z najważniejszych publicystów na wygnaniu, dawny współpracownik marszałka Józefa Piłsudskiego. Gdyby ktoś powiedział polskim wygnańcom tuż po II wojnie światowej, że za 80 lat w polskim życiu politycznym ktoś będzie spierał się gorąco o relacje pomiędzy Polakami i Żydami w czasie II wojny światowej, każdy z nich puknąłby się w czoło. To odczucie dotyczyło również pisarzy, poetów i publicystów. I to od lewicowych Polaków żydowskiego pochodzenia po przedwojennych radykalnych endeków. Bo dla wszystkich wolnych ludzi pióra z obu obozów jasne było, że agresorami winnymi tragedii Polaków i Żydów były III Rzesza i Związek Sowiecki. Że jedni i drudzy byli ofiarami barbarzyńskiej i bezprzykładnej w historii ludzkości agresji dwóch totalitaryzmów. I że po niej przedwojenne spory tracą sens.Lektura, która jest ciosem w antypolskie kłamstwo Sumienna lektura setek powojennych tekstów najświetniejszych emigracyjnych piór na temat Żydów i Izraela rozwiewa wszelkie kłamliwe
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze