Reżyser nieobojętny

Nasi laureaci

W zamkniętym, zdawałoby się, salonie filmowych celebrytów, wymieniających się uprzejmościami po każdej premierze, przekonanych o własnej wielkości, Patryk Vega jest jak kij wbity w mrowisko. Bezkompromisowy tytan pracy, który nie ogląda się na recenzje i presje środowiska – robi to, co lubi, i przyciąga miliony widzów. Zdjęcia do „Plag Breslau” (2018) trwały 18 dni, a do pierwszego kinowego dzieła Vegi – „Pitbulla” (2005) – trzydzieści. Te reżyserskie rekordy bulwersują krytyków i kolegów z branży, którzy wiecznie wołają o dodatkowe fundusze i czas na nakręcenie swoich filmów.Mafia i układy z życia wzięte Ale przeciwników Vegi najbardziej porusza świat odtworzony przez reżysera, w którym widz zaznajamia się z wulgarnym i prostackim złem tego świata: mafią, korupcją w policyjnych realiach, przestępczością, podwójną grą w służbach specjalnych i oszustwami w koncernach farmaceutycznych. Bohaterowie Vegi są cyniczni, bezwzględni, klną na potęgę, potrafią mordować z zimną krwią. Do jego filmów nie wraca się jak do arcydzieł światowej kinematografii, jak choćby do „Ojca chrzestnego”. Ale ani Francis Ford Coppola jako reżyser, ani Mario Puzo (włoski pisarz, autor „Ojca chrzestnego”) nie odtwarzali świata zorganizowanej przestępczości – oni kreowali własny. To późniejsi mafiosi naśladowali Don Corleone, gdy tymczasem bohaterowie Vegi naśladują rzeczywistość. Być może dlatego moralne zło u Coppoli budzi podziw i szacunek, a u polskiego reżysera –
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze