Reżyser nieobojętny

W zamkniętym, zdawałoby się, salonie filmowych celebrytów, wymieniających się uprzejmościami po każdej premierze, przekonanych o własnej wielkości, Patryk Vega jest jak kij wbity w mrowisko. Bezkompromisowy tytan pracy, który nie ogląda się na recenzje i presje środowiska – robi to, co lubi, i przyciąga miliony widzów.

Zdjęcia do „Plag Breslau” (2018) trwały 18 dni, a do pierwszego kinowego dzieła Vegi – „Pitbulla” (2005) – trzydzieści. Te reżyserskie rekordy bulwersują krytyków i kolegów z branży, którzy wiecznie wołają o dodatkowe fundusze i czas na nakręcenie swoich filmów.

Mafia i układy z życia wzięte
Ale przeciwników Vegi...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: