Krzyżowanie człowieka z szympansem, czyli manowce lewicowej nauki

Znany przypadek stalinowskiego pseudonaukowca Trofima Łysenki nie wziął się znikąd i nie był wcale daleki od innych psychopatycznych uczonych, chcących zmieniać świat wedle ideologii, w którą wierzyli. Niejeden profesor chciał się zapisać w historii z mocniejszym dziedzictwem niż literacki doktor Frankenstein. Przodowali w tym oczywiście Sowieci, choć i dziś spotykamy się z podobnymi wizjonerami. Historie narodów pełne są przypadków naukowych i duchowych hochsztaplerów, którzy uwodzili władców, pozyskiwali od nich pieniądze, władzę i wpływy, a potem swoje paranoiczne wizje próbowali wprowadzać w życie. Słynny z podbojów miłosnych Giacomo Casanova popisywał się też magicznymi bredniami, sprzedając cudowne eliksiry, światło księżycowe i energię z nieistniejących krain Dalekiego Wschodu. Jedna ze starych arystokratek wierzyła, że Casanova za pomocą stosunku seksualnego przywróci jej młodość, a żeby pomóc uwodzicielowi w uzyskaniu erekcji, zezwoliła na towarzystwo młodej i atrakcyjnej „asystentki”. Im bardziej naukowo-oświecony nimb hochsztaplera, tym większa jego wiarygodność u innych postępowców – bez względu na absurdalność pomysłu. Hrabia Cagliostro, oszust współczesny Casanovie, przekonywał francuskich książąt, że jest nieśmiertelny, opowiadając im zdarzenia ze starożytnego Izraela i Egiptu, których rzekomo był świadkiem. Dziś w księgarniach ezoterycznych można przeczytać, że Cagliostro wcale nie umarł, ale żyje wśród nas. Z tejże samej epoki „światła i 
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze