Rewolucji nie będzie. CDU w oparach stagnacji

Kac. To pierwsze słowo, jakie przyszło mi na myśl w sobotę, 8 grudnia 2018 roku po przekroczeniu progu hamburskich hal targowych. Tych samych, które od piątku gościły kilka tysięcy uczestników 31. Zjazdu Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Zrezygnowane twarze sympatyków Friedricha Merza, umiarkowany optymizm liberałów, fani Annegret Kramp-Karrenbauer (AKK), zwyciężczyni wczorajszych igrzysk, jacyś dziwnie przygaszeni, snujący się między salą plenarną a partyjnymi stoiskami. Zniknęły gdzieś trzy roześmiane hostessy w błękitnych garsonkach linii PAN AM, które z wdziękiem rozdawały chadekom zimne napoje, nie widać też nieszczęśnika przebranego za pluszowy znak STOPU z napisem „Soli” [podatek solidarnościowy], koniec z piernikowymi sercami zdobnymi w logo CDU z niebieskiego lukru, drugi i ostatni dzień historycznego zjazdu chadeków rozmył się w marazmie, zawieszony pół na pół między sierotami po Merzu a wystraszonymi dziećmi „nowej Mutti”.Latte, sałatka ziemniaczana i samotność Ursuli Chadecka kantyna na drugie śniadanie zamiast tak jak w piątek kanapek i rogalików serwuje dziś kiełbaski z sałatką ziemniaczaną, ale po wczorajszych tłumach stłoczonych w sekcji przekąsek i dań ciepłych nie ma ani śladu. Centrum prasowe wyludniło się, zajęte co czwarte stanowisko, jeszcze wczoraj nie można było tu wetknąć szpilki, każdy bronił swego miejsca z zacięciem molosa. – Coś ciekawego? – rzucam na powitanie niemieckiemu koledze po fachu. Uśmiech i 
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze