Młodszy model Sarrazina

Na jego widok reagują alergicznie hipsterzy, zwolennicy multi-kulti, bezrobotni, feministki, lekarze, część chadeków i większość socjaldemokratów. Jeszcze zanim został zaprzysiężony na ministra zdrowia w czwartym rządzie Angeli Merkel, zdołał wywołać skandal sugestią, że w Niemczech praktycznie nie ma ludzi biednych. Żąda od obrońców zwierząt, by z nie mniejszym zaangażowaniem niż o zwierzaki troszczyli się o życie ludzkie, gani niemieckich kosmopolitów za rozpuszczanie Leitkultur w angielszczyźnie. Jens Spahn mówi to, co myśli, a myśli bardzo niepoprawnie. Wszystko zaczęło się od afery z wydawaniem, a raczej niewydawaniem produktów spożywczych imigrantom. W Niemczech działa 917 oddziałów banku żywności znanych jako Tafel, gdzie potrzebujący otrzymują nie tylko jedzenie, lecz także ubrania, leki, a nawet karmę dla zwierząt. W samym tylko Berlinie z takiej pomocy korzysta miesięcznie 125 tys. osób, w całym kraju zaś około 1,5 mln. Większość z nich to bezrobotni pobierający najniższy zasiłek Hartz IV wahający się w zależności od sytuacji rodzinnej pobierającego od 368 do 417 euro miesięcznie (plus dodatkowe opłaty na czynsz, ogrzewanie etc.). Od 2016 roku z pomocy banków żywności zaczęli też korzystać imigranci. Dopóki jeszcze w ośrodkach dla uchodźców mieli zapewnione wyżywienie, kolejki obywateli Syrii, Afganistanu czy Maroka do punktów Tafel trzymały się w granicach normy. Jednak z chwilą zmiany zasad żywienia w ośrodkach, czyli odgórnie nakazanej
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze