Izrael–Warszawa, wspólna sprawa?

Fotolia
Wbrew pozorom zarówno Izrael, jak i Polska, patrzą na wiele spraw bardzo podobnie. A to stwarza wspólne perspektywy, a więc i możliwość wzajemnego zrozumienia opartego na zbliżonym bagażu doświadczeń. To niezbędna podstawa, by we właściwy sposób móc spojrzeć na rzeczywistość i odnaleźć w niej możliwe, wspólne interesy.

Co łączy właściwie Izrael i Polskę? Jeśli cofnąć się w przeszłość – bardzo wiele. Nie tylko znacząca część populacji Izraela to potomkowie Żydów mieszkających w Polsce, także większość przywódców, którzy doprowadzili do powstania państwa żydowskiego, była polskimi Żydami. Gdy spojrzeć na historię Izraela i ruchu syjonistycznego, widać, jak wiele jego twórcy zaczerpnęli na przykład z etosu militarnego (i nie tylko) państwa, w którym żyli. Ale dziś? Co ma Bliski Wschód i jego konflikty wspólnego z sytuacją państw Europy Środkowo-Wschodniej? Inne gospodarki, inne problemy, inne narody, ba, inny klimat. A z drugiej strony widać ciekawą analogię w sytuacji Izraela i Polski. Oba te państwa są krajami peryferii, na styku wręcz dwóch kultur. To państwa wydawałoby się przyjęte w „zaszczytny” poczet projektu cywilizacyjnego Europy Zachodniej, a wciąż niezmiernie denerwujące postępowy Zachód. Wciąż sprawiające kłopoty europejskiemu establishmentowi. Wbrew pozorom zarówno Izrael, jak i Polska, patrzą na wiele spraw bardzo podobnie (jeżeli wybaczą państwo tę, z konieczności, niepełną w szczegółach hipostazę). Zapraszam państwa do przeczytania poniższego tekstu. Wpierw próba zarysowania wspólnoty doświadczeń, potem – wypływających z niej możliwości wspólnych interesów. Państwu zostawię ocenę, czy teza „Izrael–Warszawa” jest zasadna.

Czego nie wolno w Europie, wolno w Izraelu
Izrael jest państwem wyjątkowym na wielu poziomach. Między innymi można tu głośno stawiać problemy, które w większości państw Europy Zachodniej są „tabuizowane”. Innymi słowy – w Izraelu można jeszcze nazywać rzeczy po imieniu....
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: