WŁAŚCIWA STRONA HISTORII

Dodano: 28/06/2011 - Numer 6 (64)/2011

W polityce, w politycznym słownictwie często pojawia się moda na masowe stosowanie pewnych określeń. […] Ostatnio możemy zaobserwować ogromny renesans, powrót określenia „właściwa strona historii” (right side of history). Termin ten, z pewnymi wariacjami, występuje niemal wszędzie. Spokrewnione jest z nim twierdzenie o „marszu historii – w nieuniknionym, jedynie właściwym, wskazanym, oczywistym kierunku”. Określenia te uwielbiają laureaci humanistycznych nagród Nobla. Ale przede wszystkim politycy pewnej maści – wraz ze swymi tzw. konsultantami [...] Kiedy mowa o „właściwej stronie historii”, to o co właściwie chodzi? Czy o „moją stronę”, „dobrą stronę”, „stronę, której urzeczywistnienie zachwyci potomność? Mogłoby się wydawać, że mowa o ostatecznym triumfie liberalnej demokracji, ale chyba nie całkiem. Raczej na pewno o nieuniknionym sukcesie socjalizmu, kolektywizmu, „postępowości”. Słynny brytyjski historyk Robert Conquest podkreśla z naciskiem, że termin „dobra [właściwa] strona historii” ma wyraźny wydźwięk marksistowski. Inny historyk ze Zjednoczonego Królestwa, Andrew Roberts, stwierdza, że owo określenie wraz z „nieuniknionym marszem historii” są absolutnie pochodzenia marksistowskiego. Nie zaprzeczając tym ocenom, słynny Amerykanin Richard Pipes podkreśla, iż to pojęcie jest nonsensowne. „Historia nie ma »stron«, mogą je natomiast mieć historycy”. Ostatnie niepokoje w krajach arabskich wywołały epidemię posługiwania się terminem o „właściwej stronie”, Obama, broniąc
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze