Dariusz Jarosiński

Dodano: 03/12/2016 - Numer 12 (130)/2016

W 1943 r. było niemal oczywiste, że Niemcy zostaną pokonane przez Sowietów i „wyzwolicielami” Kresów Wschodnich i Polski będą właśnie ci drudzy. Od lata 1943 do czerwca 1944 r. w wojnie partyzanckiej polsko-sowieckiej stoczono ponad 300 walk, bitew, potyczek. Niemal wszystkie były prowokowane przez bolszewików. Zgrupowanie Stołpeckie dowodzone przez por. Pilcha „Górę” stoczyło 30 bitew i potyczek z Niemcami, a 105 z bolszewikami. Choćby z tego zestawienia widać, jak duży wysiłek musiała wkładać AK w walkę z Sowietami na Nowogródczyźnie. Profesor Marian Zdziechowski (1861–1938), wileński mędrzec, półtora roku przed śmiercią, a prawie dwa i pół roku przed wybuchem II wojny światowej, wieścił zbliżającą się sowietyzację Polski: „Wolałbym umrzeć teraz w zgodzie z Bogiem w otoczeniu najbliższych, zapatrzony w rozciągające się przede mną wzgórza i lasy, podniesiony na duchu odczuciem czegoś wielkiego, nieskończonego, tajemniczego a bliskiego, niż za rok, za dwa albo trzy, może wcześniej jeszcze, może nieco później, zgnić w sowieckiej czerezwyczajce”. Niewielu chciało słuchać Zdziechowskiego, jego katastroficzne opinie o końcu takiej Europy, jaka wówczas była znana, przyjmowano jako dziwactwa wileńskiego staruszka. A on z przekonaniem mówił, że nastąpi starcie dwóch wielkich totalitaryzmów – hitlerowskiego i sowieckiego – w wyniku którego zwycięży ten drugi. Że Sowieci, komunizm stanowią śmiertelne zagrożenie dla Polski, Europy. Zdziechowski nie był prorokiem, jak
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze