Tak minął miesiąc w Azji

Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, ale są ważne. Hongkong Wrześniowe wybory do Rady Legislacyjnej (LEGCO) w Hongkongu przyniosły nie tylko rekordową frekwencję (wzięło w nich 58 proc. upoważnionych do głosowania). Oto wśród zwycięzców znaleźli się kandydaci popierający większą autonomię Hongkongu, a nawet jego niepodległość. Nadzieje Pekinu, że deputowani LEGCO będą przegłosowywać tylko ustawy zaakceptowane przez władze ChRL i że nie będzie żadnego sprzeciwu wobec polityki komunistów, legły w gruzach. Potwierdziło to pierwsze posiedzenie Rady Legislacyjnej z 12 października tego roku. Podczas ceremonii zaprzysiężenia kilku nowo wybranych deputowanych zmieniło treść przysięgi. Zamiast zadeklarować lojalność wobec „Specjalnego Regionu Administracyjnego Chińskiej Republiki Ludowej, Hongkong”, przysięgali wierność narodowi Hongkongu. Jedna z deputowanych, Yau Wai-ching, składając ślubowanie, rozwinęła baner „Hongkong to nie Chiny”. Niektórzy politycy w tekście przysięgi przekręcali także wymowę słowa „Chiny” na „Shina”, co w chińskich uszach brzmi obelżywie. Tak mówili Japończycy w czasie II wojny. Jeden z proniepodległościowych polityków wybranych do LEGCO, Nathan Law, przed ślubowaniem przywołał słowa Gandhiego: „Możecie mnie zakuć w kajdany; możecie torturować; możecie zniszczyć moje ciało; ale nigdy nie uwięzicie mojego umysłu”. Law dodał
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze