W służbie Tajwanowi

Dodano: 01/09/2015 - Numer 9 (115)/2015

Gdy w 1996 r. odbywały się pierwsze powszechne wybory prezydenckie na Tajwanie, Chiny postanowiły postraszyć Tajwańczyków i rozpoczęły manewry wojskowe z próbami rakietowymi na wodach Cieśniny Tajwańskiej. Pekin nie chciał dopuścić do wyboru Lee Teng-huia, zwolennika niezależności Tajwanu od Chin Ludowych, na stanowisko prezydenta. „Głosowanie na Lee Teng-huia oznacza wybór wojny” – mówili wtedy chińscy oficjele. Lee Teng-hui nazwał działania Pekinu aktem terroryzmu i wygrał wybory, ale sytuacja stała się tak napięta, że USA skierowały dwie grupy lotniskowców independence oraz nimitz na wody w pobliżu Tajwanu. Urodzony na Tajwanie, a wykształcony w Japonii i USA, Lee Teng-hui jest prawdopodobnie jednym z najbardziej znienawidzonych tajwańskich polityków przez komunistyczny reżim ChRL. Dziś już 92-letni Lee, nazywany też ojcem demokracji na Tajwanie, znów drażni Pekin. W lipcu br. były prezydent Tajwanu udał się do Japonii, gdzie spotkał się z konserwatywnym premierem Shinzo Abe, a także wygłosił przemówienie do posłów obu izb parlamentu Kraju Kwitnącej Wiśni. Oba wydarzenia Pekin mocno oprotestował. Chińskie władze mają także inny powód do niezadowolenia. W sondażach przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi na Tajwanie prowadzi kandydatka proniepodległościowej partii DPP dr Tsai Ing-wen. W połowie lat 90. Tsai, dobrze zapowiadającego się naukowca, do polityki wprowadził nie kto inny, jak właśnie prezydent Lee Teng-hui. Publikujemy fragmenty przemówienia
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze