Dwa kwiaty

Dodano: 27/06/2015 - Numer 6-8 (112-114)/2015

Na zdjęciach się uśmiechają, przeglądają w lusterkach, czasem stoją w szeregu z chłopcami z oddziału. Przyciągają wzrok. Delikatne kwiaty w morzu ruin. Kwiaty twardsze od niejednego mężczyzny-żołnierza. Heroiczne kobiety są modne. Najpopularniejszym Żołnierzem Wyklętym jest od kilku lat Danuta Siedzikówna „Inka”, od dawna z Powstaniem Listopadowym kojarzona jest Emilia Plater. Tak samo dzieje się z Powstaniem Warszawskim. Do tego stopnia, że niedawno pewien portal ogłosił konkurs dla szafiarek na najlepszą stylizację nawiązującą do Powstania. Niektóre dziewczyny rzeczywiście wybierały ciuchy godne rekonstruktorów historycznych, inne bulwersowały pozowaniem na cmentarzach. Niemniej zjawisko jest szczególne, być może dlatego, że w polskiej tradycji historycznej kobiety walczące o wolność były opiewane za męstwo. W tym miejscu feministki zwróciłyby uwagę na paradoks językowy: mężna kobieta jest jakby mężczyzną, ale ze względu na płeć biologiczną jest wyjątkowa. Tymczasem właśnie w Powstaniu Warszawskim doskonale było widać, że feministki niezupełnie mają rację. Wątpliwe, żeby dziewczyny ze zdjęć zastanawiały się nad słusznością wprowadzania neologizmów, takich jak „powstańczyni” lub „powstanka”. Szło się do Powstania. Po prostu. Porucznik Królewna Tak po prostu do Powstania poszła znana przedwojenna tancerka i aktorka Helena Grossówna. To tę artystkę zapamiętaliśmy jako uczennicę śpiewającą „Ach, jak przyjemnie” w znakomitym filmie „Zapomniana melodia”. 
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze