Postkrymski konsensus

Dodano: 27/02/2015 - Numer 2 (108)/2015

Anektując Krym, Władimir Putin przestał być politycznym pragmatykiem, a stał się ideologiem. Potężne społeczne poparcie dla niego jest pozorne, a on sam może podzielić los Slobodana Miloševicia. Jedno z najważniejszych dziś pytań: w co przekształca się „krymnasz” [tutaj określenie stanu świadomości społecznej w Rosji po aneksji Krymu – red.]. „Krymnasz” – to zawiesina, uniesiona w powietrze uderzeniem kremlowskiego buta w błogosławioną ziemię Krymu i Donbasu. Lecz w takim gazopodobnym stanie „krymnasz” długo wisieć nie może. Powinien przyjąć albo jakąś jednolitą formę, albo rozpaść się na frakcje. Przyjęcia tej pierwszej formy, tzn. zbudowania bazy „nowego społeczeństwa”, nie daje mu sama polityka Kremla. Jeśli Putin przyłączyłby Donbas, społeczeństwo mogłoby zamknąć się pod sankcjami, umacniać granicę i świętować zwycięstwo nad Zachodem. Jeśli Putin wyszedłby z Donbasu – wyprowadzając stamtąd wszystkich chcących żyć w Rosji – społeczeństwo mogłoby przyjąć tych uchodźców, zamknąć się pod sankcjami i świętować zwycięstwo. Ludzie Donbasu uratowani, bohaterowie powstańców z nami. I dalej federalne telewizje mogłyby raz na tydzień pokazywać telewidzowi uciekinierów z tamtej strony, opowiadających o bestialstwach batalionów SS po tamtej stronie. Przyjęłoby się, że Putin wypełnił mińskie zobowiązania, a Zachód wiarołomnie wspiera nazistów na Ukrainie. Wyraźnie widać, że w takim schemacie Putin miałby gwarantowane pełne poparcie ludności. Tym bardziej, że Krym

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze