Historie niezłomnych kłują w oczy „ekspertów”

Dodano: 27/02/2015 - Numer 2 (108)/2015

Urzędnicy wiedzą, że filmy o podziemiu niepodległościowym są niewygodne dla ludzi mających korzenie w tamtym systemie. Przecież trzeba by w takich filmach pokazać, jak Żołnierzy Wyklętych torturowali i zabijali oprawcy z UB, często koledzy ich ojców, dziadków, przyjaciele rodziców. I trzeba by wyraźnie wskazać, gdzie jest dobro, a gdzie zło. Mówić o wojnie po 1945 r., o namiestnikach Moskwy, którzy mordowali polskich patriotów – z Maciejem Pawlickim, producentem filmowym i publicystą, rozmawia Filip Rdesiński.Czy życiorysy Żołnierzy Wyklętych nadają się na dobry film historyczno-sensacyjny? Nie ma takich, które nadawałyby się lepiej. To są historie absolutnie niezykłe, wstrząsające, wzruszające, pouczające. Budujące polską tożsamość. Mają wymiar antycznej tragedii, a przecież rozegrały się naprawdę. Naszym świętym obowiązkiem jest je opowiedzieć. To dlaczego w polskiej kinematografii mamy tak mało filmów fabularnych opowiadającyh o antykomunistycznym podziemiu? W ostatnich latach powstał „Generał Nil” Ryszarda Bugajskiego, nieukończona „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” Jerzego Zalewskiego i… nie przypominam sobie więcej. Patrząc na to, jaką drogę przez mękę przechodzą ci, którzy zabierają się za ten temat, mamy odpowiedź dlaczego. Warto też jednak pamiętać o kilku świetnych realizacjach Teatru Telewizji kierowanego przez Wandę Zwinogrodzką, jako choćby o „Ince 1946” Wojciecha Tomczyka. System finansowania filmów fabularnych w 
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze