Ryszard Czarnecki

Dodano: 08/09/2014 - Numer 8 (102)/2014

Z jednych napisów na T-shirtach można by się pośmiać, śmiech to zdrowie – lepiej się śmiać niż płakać. Inne trafiają do serca, bo wyrażają naszą tożsamość. Duch w narodzie nie ginie. Widać to nie tylko w internecie, lecz także na T-shirtach. Można powiedzieć, że, co prawda, Polska jest jednym z pięciu najbiedniejszych krajów UE, ale jednocześnie na pewno nie jednym z pięciu najsmutniejszych. To zresztą kontynuacja czasów, gdy byliśmy „najweselszym barakiem obozu”. Socjalistycznego, oczywiście.  Oto napisy na koszulkach odnotowane tylko w ciągu jednego dnia. Część pierwsza to hasła niewątpliwie sarmackie. Na przykład: „Lepiej mieć brzuch od piwa niż garb od roboty”. Albo też: „Polak nie kaktus – pić musi”. A także: „Baw się i szalej – nie pytaj co dalej”.  Są też T-shirty filozoficzne. Choćby ten: „Żadna praca nie hańbi, ale nie każda uszlachetnia”. A także: „Nic nie muszę”.  Widziałem też bezsprzeczną mądrość życiową zawartą w haśle: „Nie potrzebuję Google, moja żona wie wszystko”.  Niesłychanie bogato reprezentowany jest „dział młodzieżowy”. Zaliczyć doń trzeba: „Szkoła jest jak Media Markt – nie dla idiotów”. Albo też: „Szkoła jest jak WC – chodzę, bo muszę”. I dalej: „Szkoła to nie knajpa, nie trzeba chodzić codziennie”.  Można dostrzec też T-shirt nawiązujący do kartki pocztowej popularnej w czasach mojej młodości: „Kochane pieniążki przyślijcie mi rodzice”. W wersji współczesnej brzmi to inaczej, ale podobnie: „Kocham mamę, kocham tatę, a najbardziej
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze