Rugowanie sumienia

Dodano: 01/07/2014 - Numer 6 (100)/2014

Jak to się dzieje, że zwolennicy klauzul sumienia i powołujący się na sumienie lekarze czy księża odmawiający uczestnictwa w aborcji czy w homoseksualnych obrzędach nie tylko nie wywołują ani odrobiny empatii, lecz także spotykają się z wściekłością, obelgami i retorsjami? Jak to się dzieje, że w epoce, która kategorię sumienia rzekomo wywindowała tak wysoko, jak nigdy wcześniej w dziejach, sumienie bywa hałaśliwie i bezkarnie łamane?Nie ma dobrej definicji sumienia. Samo pojęcie – przypomnijmy – zrobiło karierę w okresie reformacji, by później rozpowszechnić się w całym świecie chrześcijańskim, a z czasem w świecie zachodnim już w jego fazie zeświecczania. Dla jednych sumienie było głosem Boga dającego sygnał prawa naturalnego lub jego łamania, dla drugich wskazywało na istnienie w człowieku wrodzonego zmysłu moralnego, dla jeszcze innych było władzą broniącą autonomii człowieka w trudnych kwestiach dobra i zła. Przypadek Tomasza Morusa Pojęcie sumienia postawiono w okresie reformacji wysoko w hierarchii moralnej, ale w praktyce dość często dokonywano na nim gwałtów. Wystarczy dać przykład Tomasza Morusa, którego król angielski Henryk VIII starał się upokorzyć, narzucając mu nową religię i swoje zwierzchnictwo jako głowy nowo założonego Kościoła Anglii. Tomasz Morus, jak wiemy, nie ugiął się i stracił życie. Morusa zabito nie tylko dlatego, że nie podporządkował się aktualnie obowiązującemu prawu, które choć arbitralne i okrutne, uznano za
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze