Geopolityka zmiata słabe rządy

Nie oznacza to, że silne rządy zawsze mogą oprzeć się wiatrom historii. Gdy układ geopolityczny staje się wyjątkowo niekorzystny, zewnętrzne siły są w stanie wymusić polityczny przewrót. Jeżeli trzeba, wymordują ekipę rządzącą, a nawet użyją wojska, by ustanowić nowe porządki. Ofiarami geopolityki stali się powstańcy styczniowi i warszawscy. Nie było możliwości wygrania wojny, kiedy zagłady powstań chciały najbliższe mocarstwa, a reszta świata umyła ręce. Zarówno powstańcy styczniowi, jak i warszawscy mieli prawo sądzić, że skonfliktowane mocarstwa wykorzystają Polaków do rozgrywki. Niestety, wbrew oczywistym interesom np. Austrii w 1863 r. takiego wsparcia nie dostali. W 1944 r. Niemcy zamiast cofnąć swoje wojska i zostawić problem Sowietom, zniszczyli naturalny bufor, który losów wojny by nie odwrócił, ale mógł dać im pewną pozycję negocjacyjną wobec Zachodu. W przypadku Sowietów decyzja o wstrzymaniu frontu też wydawała się kontrowersyjna. Polska i tak znalazłaby się w ich strefie wpływów, a istniała szansa na zajęcie całych albo przynajmniej większości Niemiec. Być może Hitler i Stalin wrócili do cichego porozumienia, zgodnie z którym Zachód był ich wspólnym wrogiem. Powstańcy styczniowi i warszawscy tych rachub nie mogli znać. Choć byli dzielni i zdeterminowani, zmiażdżyła ich fatalna geopolityka. Z kolei 1918 i 1920 r. dały Polakom możliwość uzyskania więcej, niż marzyli. W czasie I wojny światowej mocarstwa okupujące Polskę weszły w śmiertelny konflikt i dały nam
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze