Angela M. Droga na szczyt

Krytycy najnowszej biografii Angeli Merkel zarzucają jej autorom wzbudzanie taniej sensacji, demonizowanie „zwykłego życiorysu naukowca w socjalizmie”. Podkreślają np., że nie tylko Merkel, lecz także ponad 90 proc. młodych w NRD należało do komunistycznej młodzieżówki. I niby czego to ma dowieść? Wyłącznie tego, że te 90 proc. uznało służenie reżimowi za opłacalne. Ale to wcale nie przynależność Merkel do FDJ czy Młodych Pionierów jest w jej życiorysie najważniejsza. O wiele ciekawsze jest środowisko, w którym wzrastała i ludzie, którzy zaprowadzili ją tam, gdzie jest dzisiaj. Omawianie książki z pominięciem tych wątków to jak ślizganie się po jej okładce. 14 maja na niemieckim rynku pojawiła się kolejna książka o Angeli Merkel. To już czwarta w przeciągu ostatnich pięciu miesięcy, tym razem napisana przez dwóch dziennikarzy – Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna. „Pierwsze życie Angeli M.” to ponad 300-stronicowa opowieść o latach dzieciństwa, studiów, karierze naukowej i politycznej najbardziej tajemniczej polityk zjednoczonych Niemiec. Już we wcześniejszych biografiach Merkel przewijał się motyw jej skrytości i to niezależnie od stosunku biografa do życiorysu Merkel. Zmarły w połowie maja prof. Gerd Langguth, autor popularnej biografii kanclerz wydanej w 2005 r., sam stwierdził, że Merkel „ma w sobie coś ze Sfinksa”. Słowa te padły z ust człowieka, który poznał Angelę jeszcze na początku jej politycznej ścieżki, gdy w rządzie Lothara de Maizière’a pełniła funkcję
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze