Fortepian Szopena

Dodano: 01/05/2013 - Numer 4 (86)/2013

Dziś mały fragment z książki „Na nieludzkiej ziemi” Józefa Czapskiego. Kilka obrazków z życia Polaków w starobielskim obozie. Pokazujących, jak w czasach trudnych wracała do Polaków – tak jak dziś – zapomniana, wyśmiewana, kojarząca się ze szkolną sztampą – wielka narodowa poezja, literatura i muzyka.Piotr Lisiewicz Nie miałem wyobrażenia przed rokiem 1939, jak może być powszechna reakcja na naszych poetów i na Chopina w masie Polaków, jeżeli ci Polacy są uczuleni przez sypiące się na nich ciosy. Gdy mówię o reagowaniu powszechnym, myślę naturalnie o wierszach najczęściej deklamowanych, o balladach czy mazurkach najbardziej „ogranych”. Na każdym z ciężkich stopni wygnania, na każdym zakręcie naszej historii wracały one do nas, jakby pierwszy raz słyszane. [...] Dębione w szkołach strofy Mickiewicza, deklamowane sto razy na oficjalnych akademiach „Reduta Ordona” czy wiersz „Do matki Polki” powlekały się pokostem nudy, dla niejednego przestały wprost istnieć. Na pierwszej, znów niedozwolonej akademii, 11 listopada 1939, w obozie starobielskim słuchaliśmy ich w osłupieniu ze ściśniętym gardłem. Widzę jeszcze te twarze blade, jakby stężałe młodych chłopaków; te łzy dziecinne płynące na siwe brody ludzi od miesiąca zaledwie starych, kiedy w gmachu dawnej cerkwi starobielskiej na tle pięciu pięter prycz, pięter niskich jak skrzynki jedne na drugich ustawione, do których lokatorzy wczołgiwać się musieli jak psy, deklamował jeden z kolegów pod długim czarnym krzyżem
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze