Chińczycy obserwują Cieśninę

Dodano: 31/12/2008 - Numer 4 (372)/2008 NP
Poprzednie miesięczniki

Chiny długie lata szermowały argumentem, że Tajwanem rządzą prowokatorzy. Przez całą kadencję zwolennika niepodległości wyspy, prezydenta Chen Shui-biana, Pekin dowodził, że „separatyści” w Tajpej siłą przejęli kontrolę nad rodakami, którzy tak naprawdę chcą zjednoczenia z chińską ojczyzną. – Odsuńcie od władzy separatystów – głosiła chińska propaganda – a Tajwan powróci do macierzy; pozwólcie im rządzić, a Chiny będą pewnego dnia zmuszone zaatakować. Wybór na prezydenta bardziej ugodowego Ma Ying-jeou złagodził nieco wojowniczą retorykę Chińczyków – ale pamiętajmy, że na Tajwanie panuje demokracja i „separatyści” mogą za jakiś czas odzyskać władzę. Co więcej, w tajwańskim społeczeństwie nastroje separatystyczne są coraz silniejsze, a pełnej unii z ChRL domaga się jedynie niewielka grupka obywateli. Fakt ten może być wytłumaczeniem ciągłej rozbudowy chińskich sił w Cieśninie Tajwańskiej (sytuacji nie zmieniło nawet objęcie urzędu prezydenta przez Ma). Ponad tysiąc rakiet balistycznych, 300 nowoczesnych myśliwców, dziesiątki łodzi podwodnych i niszczycieli znajduje się w pełnej gotowości do ataku na małą, odizolowaną od świata wysepkę. Chiny rosną w siłę – i nietrudno sobie wyobrazić, że w każdej chwili mogą pójść śladem Putina, „demaskując” dowolną liczbę tajwańskich „prowokacji” i wykorzystując je jako pretekst do agresji. Napięta sytuacja w Cieśninie Tajwańskiej bardzo zresztą przypomina to, co działo się na Kaukazie. Autorytarne Chiny reagują na demokratyczny,
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze