Niepodległa

Poprzednie miesięczniki

W rzetelnym bilansie międzywojennej Polski trudno pomijać i te strony, które chluby jej nie przynoszą. O mizernej kondycji formującego się demokratycznego systemu świadczą i mord na pierwszym prezydencie, i zbrojny majowy zamach, i brzeski proces, i Bereza. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce, choć w czasach PRL zostały zdemonizowane i wypreparowane z rzeczywistego kontekstu. I, co ważniejsze, wówczas nie zaciążyły nad realnymi dokonaniami, dzisiaj zaś nie powinny zaciemniać dziejowego obrazu. *** Czym zatem była II Rzeczpospolita? Przede wszystkim, jak mniemam, państwem suwerennym, autentycznym. Ze wszystkimi swoimi słabościami, operetkowo niekiedy demonstrowaną wielkomocarstwowością, burzącymi się narodowymi mniejszościami, piękną, ale i przeraźliwie biedną Polską „B”. A przecież w polityce zewnętrznej, bez względu na to, kto trzymał jej ster, konsekwentnie przestrzegano zasady, by „nie zginać karku”. Starano się też, w otoczeniu wyjątkowo nieprzyjaznym, możliwie wszechstronnie zabezpieczać jej państwowy byt, czego najdobitniejszym przykładem była sformułowana przez Piłsudskiego, a realizowana wysiłkiem Becka, polityka „równej odległości”. Dbano, na miarę gospodarczych, tudzież finansowych uwarunkowań, o czwartą co do wielkości w Europie armię. Ta, o czym godzi się wspomnieć, nie tylko strzegła granic, lecz także była autentyczną szkołą patriotyzmu, szkołą budowania narodowej świadomości pośród wcale nie tak często niepiśmiennych rekrutów, a zarazem otwartą szeroko
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze