Śmierć medialnych dinozaurów

Frankenstein, czyli średnia wyciągnięta z całej społeczności Co jest motorem ewolucji mediów? Przede wszystkim to, co staje się motorem ewolucji wszystkich innych dziedzin: specjalizacja. Każdy człowiek będzie tworzył przestrzeń do publikacji przede wszystkim dla siebie. Na takie media mamy też zapotrzebowanie ze strony odbiorców. Koszt produkcji tego typu medium (np. bloga) jest dzisiaj bliski zeru. Drugą specyficzną cechą ewolucji medialnej jest uczestnictwo w tworzeniu. Ta niezwykła potrzeba, szczególnie silna u człowieka, staje się nowym rodzajem płodności, przedłużania trwania swojego gatunku i poszerzania własnego ego na cybermedialny świat ludzi. Wpływ czytelnika na duże koncerny jest ograniczony. Kontakt odbiorcy z dinozaurem odbywa się głównie poprzez pracownie badawcze. Te zaś nie wyłaniają z tłumu konkretnego człowieka, tylko tworzą jego statystyczny obraz – Frankensteina – reprezentującego średnią wyciągniętą z całej społeczności. Dinozaur nie jest w stanie inaczej postrzegać świata małych istot. Czując pismo nosem, wielkie media pozwalają zaistnieć żywym ludziom wybranym na podstawie listów, telefonów czy e-maili. Jednak ten wybór ma często w sobie coś karykaturalnego, wyreżyserowaną naturalność na potrzeby przeciętnego odbiorcy – Frankensteina. Ewolucja domaga się naturalności prawdziwej. Tego jednak dinozaur nie potrafi. Z kolei niewielki, samotny ssak żyjący w rzeczywistości wirtualnej zostałby zadeptany przez biegnące na ślepo dinozaury.
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze