CZYM JEST... Intelektualizm etyczny Sokratesa

Czytamy u Arystotelesa w „Etyce eudemejskiej”, że Sokrates „uważał, że celem jest poznanie cnoty, i poszukiwał, czym jest sprawiedliwość, i czym męstwo, i każda część dzielności. A robił to rozsądnie”. Pisze dalej Arystoteles, nawiązując najpewniej do Platońskiego „Gorgiasza”, że według Sokratesa „każda cnota jest wiedzą, z czego wynikało, że kto wie o sprawiedliwości, jest sprawiedliwy. Bo skoro tylko nauczymy się geometrii i sztuki budowniczej, stajemy się budowniczymi i mierniczymi. Dlatego pytał, czym jest cnota, a nie w jaki sposób i dzięki czemu powstaje”. Według Sokratesa nikt nie może chcieć zła jako zła. Jeśli człowiek pragnie zła, to tylko dlatego, że wydaje mu się dobrem. Kluczem do tego, by dążyć ku temu, co naprawdę jest dobrem, jest poznanie tego, co nim jest. Jeśli ktoś czyni zło – robi to z niewiedzy. Tak więc – nikt nie „grzeszy” dobrowolnie (słowo „grzech” musi być w tym miejscu ujęte w nawias, bo też nie miało za czasów Sokratesa takiego znaczenia, jak ma w kulturze chrześcijańskiej). Wszelkie zło pochodzi zatem z nieświadomości; nikt umyślnie zła nie czyni. Skoro bowiem dobro jest pożyteczne i gwarantuje szczęście, nie ma powodu, aby ktoś, kto je zna, nie czynił go. Stwierdzenie to wydawać się może paradoksalne, nie jest nim jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę całość nauki Sokratesa, a także to, że powstawała ona w polemice z sofistami. Ci „nauczyciele cnoty” dostrzegali wielość cnót, nie widzieli jednak tego, co je wszystkie łączy – tego, co sprawia, że
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze