Terapeuta i słupki

Poprzednie miesięczniki

Mężczyzna zdjął czapkę peruwiańskiego Indianina i się zatrzymał, więc delikatnie dodała: – Całą resztę też i proszę na łóżeczko. – Mam się rrozebrać do rrosołu? – w głosie przybysza zabrzmiała niepewność osoby publicznej, postawionej w sytuacji kłopotliwej. – Jak najbardziej. W czym mam pomóc? Niechętnie zaczął rozpinać guziki, tak jakby każdy groził odpaleniem jednej rakiety typu Patriot. – Nie mam nic do ukrrycia – mówił – chociaż trrochę to dziwna terrapia. Sugerrowano mi, że rraczej będą tu bioprrądy, parrapsychologia, hipnoza... – No to chyba pomylił pan terminy. – Doprrawdy? – gość przestał się rozbierać. – Moi dorradcy sugerrowali... – Prowadzę w tym lokalu biznes na zmianę z koleżanką – zaczęła tłumaczyć dziewczyna. – Ona, terapeutka, przyjmuje w dni parzyste, a ja w nieparzyste. – A jaka jest pani prrofesja? – Presura. Aż podskoczył. – Co prroszę? Dziennikarrka? A ja bez make up’u? I bez zestawu ściągawek. – Presura! – uspokoiła go. – Masaż tradycyjny, ciałem, nogami, tajski, a w szczególnych wypadkach, za dodatkowym wynagrodzeniem, może być także... – Ciszej prroszę! – przytknął palec do ust – jestem liberrałem nie liberrtynem. A zboczeńców obiecałem kastrrować. Farrmakologicznie naturralnie. – A kto tu mówi o zboczeniach? – żachnęła się, jak dziewica przyłapana na oglądaniu kanału arteriosklerotycznego. – Jestem tradycjonalistką i katoliczką. A w dodatku trzecia godzina gratis. Gość dopiął guziki i skierował się ku drzwiom, mówiąc, że przyjdzie jutro. Zabiegła mu
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze