Wielka lustracja bajek – „Sprawa smoka”

Poprzednie miesięczniki

Kiedy sprawa gada trafiła wreszcie przed Trybunał Lustracyjny, zaraz pojawił się przed nim wyśmienity adwokat wynajęty nie tyle przez smoka (tego podobno nigdy nie było), lecz przez organizację o nazwie SMOK – Stowarzyszenie Miłosnych Obrońców Kopalnych. (W domyśle gadów, choć twierdzono, że pozbawiony skrupułów mecenas podjąłby się bronić nawet i płaza!). Przed sądem stawił się także sam szewc, korzystający ze statusu świadka koronnego. Zaczęło się od wyjaśnienia technologii zgładzenia gada. Szewc nie zamierzał niczego ukrywać. Na pytanie sędziego, jak zabił rzeczonego smoka, odparł: – Normalnie. Na barana! Każde dziecko wie. – Czyli – wtrącił się oskarżyciel – należy rozumieć, iż zamiast chudej dziewicy, zaaplikował mu pan tłustego barana z siarką? – Dokładnie: owcę. Z pieprzem! – sprostował rzemieślnik. – Imputujesz szewcze, że smok, dorodny gad, samiec nie odróżniał dziewicy od owcy? – Nie wiem, może po prostu wolał! – odparł szewc, wzbudzając powszechną wesołość na sali. – Apeluję o powagę! – zawołał sędzia, waląc młotkiem w drewniany pulpit. – A świadek proszony jest o opowiedzenie, co było dalej? – Jak to co? Smok, gdy już skończył z owcą, poczuł, że go suszy, zaczął pić, a kiedy pił, podkradłem się i normalnie oberżłem mu łeb. – Jeden? – podchwycił adwokat. – Przecież, jak wszystkim wiadomo, smoki, nawet jeśli nie istnieją, mają co najmniej cztery łby! Szewc jednak nie dał się zbić z pantałyku. Zasłonił się lukami w pamięci i dodał, że jako człowiek niewykształcony,
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze