Na etatach u wroga

Poprzednie miesięczniki

O takim samym poleceniu dla struktur podziemia usłyszał dowódca batalionu partyzanckiego Okręgu Śląskiego Gerard Woźnica („Hardy”). „Hardy” nie miał go realizować; jego oddział rozbrojono, a on musiał się co jakiś czas meldować w UB. Był „spalony”, dlatego komendant Janke wezwał go na początku lutego 1945 r. do Katowic po pieniądze i komplet fałszywych dokumentów, dzięki czemu mógł opuścić teren, na którym był nazbyt dobrze znany. Przy okazji szef sztabu Okręgu poinformował go, że żołnierzom nakazuje się obejmować stanowiska w lokalnych władzach lub iść do wojska. Rozkazy dosyć szybko dotarły na najniższe szczeble w łańcuchu dowodzenia. W lutym 1945 r. dowódca kompanii AK w Wyrach (Inspektorat Rybnik) zawiadomił podwładnego, „że naszym zadaniem jest, żeby wszędzie na urzędy gminne i na wszystkie stanowiska powsadzać naszych ludzi z organizacji AK i żeby mieć wszystko swoimi ludźmi obsadzone”. Wspominany już kierownik BiP Janusz Rajchman po wkroczeniu wojsk sowieckich zdołał znaleźć zatrudnienie w urzędzie wojewódzkim – i to na stanowisku sekretarza Zdzisława Wiśniewskiego, przewodniczącego wojewódzkiej rady narodowej w Katowicach. Wprawdzie w zeznaniach starał się przekonać śledczych, że było to dziełem przypadku, że zależało mu przede wszystkim na pracy, a Wiśniewski znał go jako doświadczonego urzędnika (w wyrażonej wobec historyka opinii Rajchman stwierdził, że Wiśniewski mógł o nim wiedzieć nawet więcej, także i to, że miał związki z konspiracją), lecz ewidentnie nie
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze