Początki „Solidarności” na Lubelszczyźnie

Poprzednie miesięczniki

Robotnicy przeciwko państwu robotników Robotnicy, żyjący w państwie robotniczym, upomnieli się wreszcie o należne prawa, o których do tej pory słyszeli jedynie w partyjnych przemówieniach. Widoczne było zniecierpliwienie wobec niezrealizowania obietnic Edwarda Gierka złożonych na początku lat 70. Wydarzenia na Lubelszczyźnie nabrały przełomowego charakteru 16 lipca, gdy zastrajkowali kolejarze, najpierw w Lokomotywowni Lublin, a potem całym lubelskim Węźle PKP. Sytuacja w Lublinie przybrała znamiona strajku generalnego – kolejno stanęły komunikacja miejska i częściowo PKS, zastrajkowali też kierowcy zaopatrzenia handlu, wskutek czego w sklepach zaczęło brakować mleka i wielu innych artykułów spożywczych. Niezadowolenie społeczne objęło też okoliczne miasta: Puławy, Lubartów i Kraśnik. Działania załóg nie były jednak koordynowane, gdyż nie powstał międzyzakładowy komitet strajkowy. Dopiero teraz po latach można ocenić, że umiarkowany charakter pracowniczych żądań na Lubelszczyźnie miał dobry wpływ na ewolucyjny przebieg wydarzeń w Polsce latem 1980 r. Spontaniczny charakter strajków i socjalno-ekonomiczny zakres żądań powodowały, że władzom komunistycznym łatwiej było zaakceptować robotnicze protesty. Biuro Polityczne KC PZPR nie potępiło „przerw w pracy” w Lublinie. Powołano komisję rządową do rozpatrzenia postulatów, na czele której stanął wicepremier Mieczysław Jagielski, ówczesny poseł z województwa lubelskiego. Dlatego, kiedy 24 lipca strajki na
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze