Wielka lustracja bajek – Kłopoty z lustrem

Poprzednie miesięczniki

Ale jak długo można polegać na skrzatach? Stąd tak często pojawiało się hasło „odskrzaczania lustra”, co z grubsza polegać miało na wyrzuceniu skrzatów obcych i zastąpieniu ich swoimi, co zresztą nigdy się nie udało. Bo choć naukowcy entomolodzy wyróżniają tych lustrzaków wielką rozmaitość, a rządziły już naszym lustrem drawiczki, zaorki, pampersy, miazki, czarzastopodobne, dworaki czy gargasy, z niewielkimi wyjątkami wszelkie zmiany polegały na przefarbowywaniu skrzacich czapeczek. Miarka się przebrała, kiedy w lustro wgryzły się far-wały – skrzaty z gatunku drapieżnych mutantów, tak prawe, że aż lewe i w dodatku nie do końca wiadomo, na czyim żołdzie. Zrazu ich działalność podobała się regentowi Ronaldowi Trampkarzowi, jako że wobec władzy uległe były, a wobec opozycji bezlitosne, czyli – jak to się mówi w Towarzystwie – cechował ich duży obiektywizm. W dodatku dorżnęły watahy gargaśno-wildsteine, co miodem polało salon, a szambem przedpokoje. Gdybyż na tym poprzestano... Niestety, ambicje far-wałów były znacznie większe – Lustro Wiadomości Dobrego i Złego miało stanowić dla nich trampolinę. „Odbić się w kraju, błysnąć za granicą i zdobyć świat” – to była dewiza, którą wyznawał Ojciec Chrzestny Młodzieży Farwałskiej, znakomity znawca gier tych i innych. Tego już było za dużo nawet dla Ronalda Trampkarza. Zebrał Stany Generalne i ustawę antyskrzatową wypichcił. Zamiast jednak wyrzucić w diabły samą ramę, poszedł dalej. Za radą ekspertów (też skrzatów syjamskich o nazwie
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze