Przecież nie cały odchodzę



Ile ciepłych wspomnień pozostało w sercach milionów ludzi! Po raz pierwszy byłam na audiencji wiosną 1980 r. Już przed jego pojawieniem się walczyłam ze łzami wzruszenia. Stałam w „uprzywilejowanym” sektorze dla Polaków, miałam szczęście dotknąć jego ręki. Zatrzymywał się, zamieniał kilka słów, kładł ręce na głowach dzieci, chciał dotknąć całego lasu wyciągniętych do niego rąk, trzymających w górze różańce i jego zdjęcia. Entuzjazm i radosne uniesienie, tłumy krzyczały do niego, kto skąd przybywa. I ja krzyknęłam, że jestem z polskiej parafii w Monachium. Dlaczego uważałam to wtedy za takie ważne? Zdawało się, że wszystkich słyszy i widzi, że ma dla nas nieskończenie wiele...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: