Sensus fidei fidelium

A ja wspominam moją rozmowę sprzed kilku miesięcy z pewną zasmuconą śmiercią ojca kobietą. W czasie wymiany zdań o sensie życia i przemijania zeszliśmy na temat tzw. aborcji i usłyszałem od, bądź co bądź, wykształconej osoby – jest nauczycielką – że to sprawa wolności kobiety i trudno mówić o życiu dziecka przed narodzeniem. Zdziwiłem się, gdyż ona uważała siebie za wierzącą katoliczkę.

W prasie i telewizji możemy obserwować potyczkę na mniej lub bardziej sensowne argumenty przywoływane przez lekarzy, prawników, filozofów czy polityków, które znamy z poprzednich dyskusji. Właściwie wszyscy zgodni są, że należy chronić życie. Problem pojawia się jednak przy określeniu, kiedy się...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: