Czy artyście wszystko wolno?

Poprzednie miesięczniki

Cywilizacja mediów sprawia, że przeciętny człowiek (nie gorszy, lecz stanowiący większość wszystkich społeczeństw) dowiaduje się o wszystkim, w tym również o sztuce, tylko lub prawie tylko wtedy, gdy „dzieło” jest „newsem”, gdy tak jak morderstwo czy katastrofa w wyniku dziwności, brutalności, pozornej niezwykłości – ma wzbogacić serwisy informacyjne i omówienia w prasie, radiu czy telewizji. Kiedyś zwiedzałem zabudowania moskiewskiego Kremla. Do kolejnych soborów wchodziły liczne bardzo grupy zwiedzających. Miałem świadomość, w jakim jestem kraju (był to jeszcze ZSRR), ale zaskoczyło mnie to, że wchodzący do wnętrz cerkiewnych mężczyźni nie zdejmują czapek. Również wtedy w jednej z sal muzealnych patrzyłem na „Trójcę” Rublowa. Do sali weszła grupa zwiedzających z przewodniczką. Wycieczka najwyraźniej z podmiejskiej wsi lub małego miasta z przejęciem patrzyła na dzieło, stanowiące niemal symbol prawosławnej sztuki. Przewodniczka powiedziała, co obraz przedstawia, ale wówczas pojawiło się pytanie, dlaczego Trójca Święta to trzy anioły, a nie kolejne Osoby Boskie. Wtedy przewodniczka rozejrzała się wokół i, nie dostrzegając poza mną nikogo, przeprowadziła krótką lekcję religii, omawiając różnice między ikonografią prawosławną a rzymsko-katolicką. Twarze słuchających były w tym momencie twarzami zasłuchanych dzieci. Nie zdziwiło mnie więc, gdy przeglądałem wydaną już w latach 90. książeczkę Aleksandra Mienia, rosyjskiego mnicha, który wyjaśniał czytelnikom, co to jest krzyż, co
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze