Westerplatte sędzi Julii Przyłębskiej

fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Cały wrzask w mediach wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie zmieni faktów najważniejszych. Jan Paweł II nazywał aborcję „odrażającą zbrodnią”, a Benedykt XVI mówił, że homoseksualne małżeństwa i aborcja na świecie to znak „duchowej siły Antychrysta”. Sędzia Julia Przyłębska deklaruje, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego miał charakter wyłącznie prawny, a nie ideologiczny. I tak jest – interpretował po prostu konstytucyjny przepis. Jednak jego wydanie w czasach politycznej poprawności było szokiem. Że ktoś się odważył orzec akurat w tej sprawie… zgodnie z prawem. „To bardzo ważne, aby mimo tych, noszących znamiona gróźb, sugestii i apeli, tych wulgarnych ataków, orzekać zgodnie z najlepszą wiedzą i sumieniem. Sędzia musi być odważny. Odwaga to gwarancja naszej niezawisłości” – mówiła sędzia Julia Przyłębska w „Gazecie Polskiej”. To za tę odwagę przyznajemy Jej Nagrodę św. Grzegorza I Wielkiego.

To wyrok, w wyniku którego Polska weszła na drogę, jaką prorokował dla niej Jan Paweł II, mówiąc o szczególnej roli, jaką ma do odegrania w Europie. Ale może on zmienić także polski wymiar sprawiedliwości, który do 1945 roku nieprzerwanie, od Sądu Najwyższego po sądy rejonowe, cechował się konformizmem wobec tej samej politycznej siły.

„Wykurzanie”, „wytropić, gdzie się schowali”

To, czego doświadczyła prezes polskiego Trybunału Konstytucyjnego po wydaniu tego jedynego możliwego z punktu widzenia prawa wyroku, opisały z

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze