Rusofilia syndrom obniżonej odporności na propagandę Kremla

fot._commons.wikimedia.org
fot._commons.wikimedia.org

Gdy katolików kojarzono tam z diabłem, niektórzy uwierzyli, że Moskwa podporządkuje się papieżowi. Gdy siłą golono tam brody, a uczonych trzymano pod butem, niektórzy twierdzili, że imperium carów to kraj oświecony, a gdy mordowano miliony robotników – na Zachodzie wznoszono toasty za kraj klasy pracującej. Rosja to jedyny kraj na świecie, który potrafi się skutecznie przedstawić jako własne przeciwieństwo. Władcy Rosji, niczym wróżka-cyganka, potrafią spojrzeć głęboko w oczy swoim potężnym rozmówcom i powiedzieć im to, co oni chcą usłyszeć. W zamian wyłudzają ustępstwa polityczne, technologie i kontrakty handlowe – i ta z pozoru banalna i infantylna taktyka sprawdza się na przestrzeni 500 lat. Przypatrzmy się tym cygańskim sztuczkom, na które zachodni decydenci są wyjątkowo mało odporni.Odkrycie Rosji Wraz z upadkiem Bizancjum z jednej strony, a także rozpadem Złotej Ordy wzrosło zainteresowanie Wielkim Księstwem Moskiewskim. Moskwa była ostatnim suwerennym państwem prawosławnym, właśnie zrzuciła zwierzchnictwo tatarskich przywódców, a w dodatku miała w oczach środkoweuropejskich monarchów jeszcze jeden atut – graniczyła z państwem Jagiellonów i mogła zaszachować potężną dynastię. To właśnie z Wiednia, stolicy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, czyli I Rzeszy, wyjechali pierwsi dyplomaci, mający wysondować carów co do możliwości wywarcia presji na Wilno i Kraków, a może nawet sprowokować wojnę z Litwą i Polską.  Pierwsi

     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze