Retrospekcje

Gdy wszyscy rozpisują się dziś o Nagrodzie Nobla, która nic nie znaczy, my o Nagrodzie Nobla, której nie było… Poniżej przedrukowujemy za paryską „Kulturą” z 1955 roku tekst znakomitego krytyka Wacława A. Zbyszewskiego o Józefie Mackiewiczu i jego „Drodze donikąd”, za którą Nobel słusznie mu się należał. Książce trudnej, bo jak pisze Zbyszewski: „Wielkie Xięstwo Litewskie – empirowe i tańczące w takt poloneza u Mickiewicza, jeszcze kraśne makami polnymi i jarzębiną u Orzeszkowej – kona bez słowa u Mackiewicza, kona w nędzy, w oparach samogonu, w upodlającym strachu i w nieopisanym brudzie”. Mackiewicz antykomunista jest według Zbyszewskiego pisarzem proletariackim: „Nasz polski Gorkij. Według mnie – lepszy”. Jest proletariacki, w przeciwieństwie do polskiej literatury przedwojennej, ale także PRL-owskiej, która była – wbrew zakładanym maskom – inteligencka… Bardzo ciekawy tekst i bardzo mocny paradoks, szczególnie z perspektywy roku 2019, gdy znamy dalszy ciąg tej historii.


_______________________________________________

Wacław A. Zbyszewski
Nagroda Nobla
Mackiewicz jest pisarzem proletariackim. Prawdziwie wypadają u niego tylko ludzie, którzy nos wysmarkują w dwa palce. Gdy ktoś używa chusteczki do nosa, Mackiewicz natychmiast czuje się jakby nieswojo. Staje się jakby myśliwym albo raczej psem gończym, który zmylił trop, którego zawiódł węch. On, który tak pewną ręką, z tak nieprawdopodobną maestrią rysuje prostaków, niepiśmienną czerń, no od biedy jakąś półinteligencję – od razu traci i tę pewność, i tę precyzję, i przede wszystkim tę prawdę życia, gdy zahacza o inteligencję. Od razu nie to.


„Proust wielkim pisarzem? Ce plaisantin?” miał powiedzieć Anatole France, zasłyszawszy pod koniec życia o rosnącej sławie autora „A la recherche du temps perdu” [„W poszukiwaniu straconego czasu – przyp. red. „NP”]. France znal Prousta z salonów, widział w nim snoba (trafnie), aroganta (trafnie...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: